Facebook

WSPÓŁPRACUJEMY:

Innowacyjne Podkarpackie Polski Portal Menedżerów Kultury Kulturaonline.pl Odyssei Społeczność podróżników epodkarpacie.com KrosnoCity

"Od ucznia do mistrza - kowalstwo"
Wystawa muzealna w Piwnicy PodCieniami

"Od ucznia do mistrza" to cykl wystaw organizowanych od 2008 roku przez Muzeum Rzemiosła w Krośnie, które przybliżają historię lokalnych rzemiosł. Po piekarstwie, cukiernictwie, szewstwie w tym roku w Piwnicy PodCieniami jest prezentowane kowalstwo. Wystawa potrwa do 13 maja 2012.

UWAGA! Wszyscy państwo: Kowalscy, Kowalikowie, Kowalewscy i Ci, których nazwisko związane jest z tematem ekspozycji - WSTĘP WOLNY!


Kowalstwo jest zawodem bardzo starym. Zawsze związane było z obróbką metalu na gorąco przy pomocy młota i kowadła. Na terenie ziem polskich pierwsze wyroby żelazne pojawiły się ok. 700 lat p.n.e. jako przedmioty importowane z południa Europy. Żelazo wytapiano z rud darniowych w prymitywnych piecach zwanych dymarkami. Znalezione noże, toporki, narzędzia kowalskie dowodzą, że od dawna rzemiosło kowalskie odgrywało ważną rolę w życiu codziennym.

Od X w. okresu, w którym rozpoczął się proces kształtowania grodów i przyległych do nich podgrodzi, stanowiących zalążki przyszłych miast, kowalstwo należało do rzemiosł znaczących. Szybko też nastąpił podział na kowali miejskich i wiejskich. Odbiorcami pracujących w miastach kowali były instytucje miejskie i kościelne oraz bogaci obywatele. W momencie tworzenia się miast zaczęło rozwijać się kowalstwo związane z budownictwem. Do nowo budowanych siedzib dorabiano kraty, okucia do drzwi, skrzyń, na ulicach stawiano latarnie. Kowale wiejscy zaopatrywali przede wszystkim ludność rolniczą w podstawowe narzędzia. Liczba kowali wiejskich była znacznie mniejsza ze względu na wysoką cenę surowca. Aż do XIX w. kowalstwo wiejskie rozwijało się słabo, a wyroby z tego okresu w związku z potrzebą oszczędzania drogiego surowca odznaczały się funkcjonalnością i prostotą.


W Krośnie cech rzemiosł metalowych należał do najliczniejszych - skupiał przede wszystkim kowali ale także: ślusarzy, wędzidlarzy, konwisarzy, mieczników, kotlarzy, nożowników, brązowników i złotników a nawet rymarzy. Powstał najprawdopodobniej - jak pisze Franciszek Leśniak - już w latach 60. XIV w. - w źródłach pojawiają się bowiem zapiski o kramach kowalskich - potwierdzają to również badania archeologiczne przeprowadzone na krośnieńskim rynku (1999-2001). Z całą pewnością, w XVI stuleciu krośnieńscy kowale zasiadali we władzach starszyzny cechowej. Kowale stanowili wprawdzie większość w cechu metalowym, jednak nie cieszyli się specjalnym uznaniem, w przeciwieństwie do ślusarzy, złotników, konwisarzy, których przedstawiciele najczęściej zajmowali eksponowane stanowiska. O znaczeniu ślusarzy świadczy również fakt, że w XVI w. Krośnie znajdowała się ulica Ślusarska. Dominującą pozycję zajmowali więc rękodzielnicy o wyższym stopniu specjalizacji. Szkolenie w zawodzie kowala trwało 3 lata u ślusarzy, konwisarzy nie mówiąc o złotnikach - do 4 do 5 lat.

Krośnieńscy kowale zajmowali się głównie wyrobem haków, krat, okuć do drzwi i wozów, narzędzi rolniczych, podków, łańcuchów. Prezentowali na ogół średni poziom usług, chociaż zapewne byli wśród nich specjaliści wysokiej klasy. W materiałach źródłowych znajdują się głównie zapiski dotyczące źle wykonanej pracy, jak np. skarga sądowa z 1577 r. węgierskiego kupca Jakuba Rosko, który sądził się z kowalem Wawrzyńcem Próchnickim o ochwacenie podkuwanego konia.

Wyposażenie kuźni krośnieńskich kowali znamy m.in. z inwentarza warsztatu Jakuba Buksowicza z 1602 r. - "kowadło wielkie, kowadło mniejsze, miech kowalski, gwoździownica, kleszcze, młoty, perliki". Znacznie bogatszym zestawem narzędzi dysponowali ślusarze. W warsztacie Sebastiana Karkoszki w 1629 r. znajdowały się, jak podaje Franciszek Leśniak: "miech dobry, kowadło niewielkie, do kowadła śrubstak, perliki różnego rodzaju, kleszcze krzywe, kleszcze małe ręczne, śrubel, młotek warsztatowy, młoteczek do nitowania, pilnik maluśki do siekania pił, nasad, gwoździownica do śrubek, snajdery trzy - jeden do śrub, gwintownik, raszpla, sworzeń bez głowy, podkownice dwie, piłki nożowate dwie, kłódka, drel, myśnik warsztatowy, durszlak warsztatowy, rychtownik do rychtowania czterograniastych dziur, spust do rusznicy i trzy piórka do niego, świdry dwa kręcone do stępków na 6 piędzi". O dobrej jakości usług krośnieńskich kowali niech świadczą prezentowane na wystawie: zwieńczenie wieży kościoła farnego z poł. XVII w. i skrzynia cechowa z pocz. XVIII wieku.


Na wystawie prezentowane sš również wyroby kowalstwa wiejskiego. Kowale spoza miasta zawsze byli w znacznie gorszej sytuacji, ponieważ ani sposób kształcenia nie miał określonej struktury, ani poznawanie kunsztu kowalskiego poprzez wędrówki cechowe nie było tak częste jak w mieście. Kształcenie kowala wiejskiego z reguły kończyło się uzyskaniem stopnia czeladnika. Ich działalność ograniczała się do usług dla rolnictwa, wykonywania i naprawy prostych narzędzi. Ponadto brak środków finansowych i bardzo wysoka cena surowca nie sprzyjały zamówieniom na kowalskie wyroby. Żelaza w gospodarce wiejskiej używano raczej rzadko, o czym świadczą sprzęty rolnicze i budownictwo. Do dziś spotykane stare wiejskie chałupy, wozy, sanie budowane były bez użycia gwoździ lub innego kawałka żelaza.

Zmiany w materialnej i społecznej sytuacji chłopów przyniósł wiek XIX, co miało również odzwierciedlenie w rozwoju kowalstwa. Zniesienie pańszczyzny przyczyniło się do wzrostu ilości zamożnych gospodarzy, którzy chcieli imponować biedniejszym sąsiadom metalowymi okuciami wozów sań, mebli, kufrów. Bardzo ważną rolę zaczęły pełnić zdobienia przedmiotów żelaznych. Z czasem zdobnictwo weszło w modę i bardzo się rozwinęło. Było to podyktowane nie tylko względami estetycznymi, ale często praktycznymi - zakończone ostrymi kolczastymi ornamentami kraty do spichlerzy chroniły przed złodziejami. Ornament bywał też znakiem firmowym i rozpoznawczym w razie zaginięcia lub kradzieży przedmiotu.

Dużą rolę w zaopatrywaniu ludności wiejskiej i miejskiej w wyroby żelazne odgrywali Romowie. Byli to przeważnie rzemieślnicy wędrowni, pojawiający się wraz z koczującym taborem . Sprzedawali wyrabiane przez siebie siekiery, patelnie, kłódki, nożyki. Powodowało to rozliczne konflikty. Cyganie psuli robotę zrzeszonym kowalom. Jako "partacze" albo "szkodnicy" czyli działający poza cechową korporacją, narażeni byli na zatargi a nawet intrygi zawodowców. Stąd być może powiedzenie: "kowal zawinił Cygana powiesili".

Na przełomie XIX i XX w. liczba kowali ciągle wzrastała. W wielu wsiach i miasteczkach ilość kuźni dochodziła do kilkunastu. Stan ten potwierdzają dokumenty cechowe znajdujące się w zbiorach Muzeum Rzemiosła. Liczba uczniów, czeladników i warsztatów kowalskich jest naprawdę imponująca. Przyczynił się do tego zapewne przemysł naftowy. Na przełomie XIX i XX w., jak zanotował ks. Sarna, np. w Suchodole działało 2 kowali, w Iskrzyni - 1, w Żeglcach - 2, w Wietrznie - 1, na Białobrzegach - 2, w Rogach - 6, w Wojkówkce - 3.

Sytuacja społeczna kowali była do I wojny światowej doskonała. Kowala odwiedzali różni ludzie, a on sam często wędrował zdobywając wiedzę i umiejętności u innych. Toteż uważano go za człowieka obytego ze światem, wykształconego, umiejącego czytać i pisać- należał do elity wiejskiej - co doskonale przedstawił Wł. Reymont w "Chłopach".


W czasie I wojny światowej kowale często pracowali dla wojska. Często tam dopiero zapoznawali się z rzemiosłem, ponieważ wojsko utrzymywało duże ilości koni, potrzebowano wielu podkuwaczy. Już jednak w okresie międzywojennym, kowale zarówno wiejscy jak i cechowi bezskutecznie usiłowali wytrzymać konkurencję wyrobów żelaznych pochodzenia przemysłowego. Musieli zredukować znacznie swoją działalność zajmując się jedynie naprawą narzędzi oraz przerabianiem i ulepszaniem rzeczy pochodzenia fabrycznego.

W czasie II wojny światowej sytuacja rzemieślników z branży metalowej była bardzo dobra. Niemcy popierali rzemieślników. Kuźnie podczas wojny funkcjonowały prężnie, przy okazji robiąc i naprawiając broń dla partyzantów - czego przykładem jest działalność warsztatu rodziny Bochenków z Moderówki i zakłasu ślusarskiego Józefa Cisowskiego z Krosna.

Krótko po zakończeniu wojny kowale mieli również pełne ręce roboty - zniszczone fabryki, zakłady przemysłowe nie mogły zapewnić wystarczającej liczby narzędzi i przedmiotów potrzebnych do odbudowania zniszczonych miast i wsi oraz do uprawy ziemi. Zapanował jednak nowy porządek polityczny, upaństwowiono niemal wszystkie zakłady przemysłowe. Kowalom nie opłacało się prowadzić własnych kuźni. Często byli zmuszeni dorabiać w gospodarstwie rolnym lub w fabrykach, bo z rzemiosła nie można się było utrzymać. Jednak nie wszystko co było potrzebne na wsi, dało się wykonać w fabryce. Nie zawsze też szablonowy wyrób miejski zaspakajał potrzeby wiejskiego odbiorcy, przyzwyczajonego do starannego, ręcznego wyrobu. Przykładem mogą służyć wiejskie pługi zamawiane nadal u kowali lub gruntownie przekuwane z zakupionych w mieście. Ale to nie wystarczyło, aby kuźnie egzystowały w takiej liczbie jak na początku wieku. Zmieniły się również gusta odbiorcy. Ozdobne klamki czy zawiasy kowalskiej roboty z bogatymi ornamentami na okuciach przestały być atrakcyjne. W tej bardzo trudnej sytuacji kowalstwa szukano dróg na jego reaktywowanie. Stwierdzono, że jedyną szansą na to jest wytwarzanie przez kowali wyrobów, które znajdą zastosowanie we współczesnych warunkach i pozyskają odbiorców w środowisku miejskim. Mogą to być nowe przedmioty nie występujące w tradycyjnym kowalstwie ludowym takie, jak: popielniczki, zestawy kominkowe ręcznie kute i nawiązujące do form regionalnych, w pewnej mierze zachowujący swój ludowy charakter.

Współcześnie obserwujemy wzrost zainteresowania kowali kowalstwem artystycznym. Ponieważ wykonywanie prac kowalskich jest kosztowne, wyroby te są drogie, toteż niewielki procent społeczeństwa może pozwolić sobie na zamówienie np. balustrady kutej tradycyjnymi metodami - zwłaszcza, że pojawiły się na rynku znacznie tańsze wyroby wykonywane za pomocą pras, giętarek, matryc i odlewów. Kowal prowadzący własny warsztat ciągle musi się rozwijać. Brak fachowej literatury oraz mistrzów - nauczycieli, u których można zdobyć umiejętności w zakresie tej dziedziny rzemiosła spowodował, że w niektórych regionach Polski, kowali już nie ma. W krośnieńskim Cechu Rzemiosł Różnych ostatnim zarejestrowanym przedstawicielem zawodu był kowal o nazwisku Cymerman (1990). Niestety jego zakład już nie funkcjonuje.


Ewa Mańkowska
Dyrektor Muzeum Rzemiosła w Krośnie

fot. Mariusz Kus (MRzK)



Więcej o wydarzeniu

OFERTA EDUKACYJNA:
  • Mistrzowie młota i kowadła - historia kowalstwa
  • Kuć żelazo póki gorące - o pracy kowala, kuźni i podkuwaniu koni
  • "Jom ukochał swój zawód" - lekcja z elementami wiedzy o edukacji cechowej
  • Rycerze i płatnerze - na podstawie ekspozycji "Od ucznia do mistrza - kowalstwo"

Obowiązuje wcześniejsza, telefoniczna rezerwacja dla grup
13 43 241 88 oraz 13 432 77 07

Godziny otwarcia:

pn.- pt.: 9.00 - 15.30
sobota: 10.00 - 14.00
Ostatnie wejście 30 min. przed zamknięciem ekspozycji.

Ceny biletów:

bilet normalny: 5 zł
bilet ulgowy: 3 zł
bilet grupowy: 30 zł (max. 25 os.)
przewodnik: 10 zł (od grupy max. 25 os.)
lekcja muzealna: 40 zł (od grupy max. 25 os.)

ZAPRASZAMY